Cavanna - pismo nieświęte
Stary Testament
Rozdział
4
STRESZCZENIE POPRZEDNICH ROZDZIAŁÓW:
Bóg jest dobry. Wszelkie stworzenia są złe. Bóg cierpi. Czy któregoś dnia dane
mu będzie być szczęśliwym?
1. W owych
czasach na całej ziemi panował jeden język.
2. Człowiek był człowiekowi bratem, nikt nikomu nie był obcy i nie istniały
narodowości.
3. Ani granice.
4. Nie było celników,
5. Ani przemytników,
6. Nie było armii
7. Ani wojen.
8. Gdy skurcze gniewu skręcały człowiekowi wnętrzności, gdy jego żółć zmieniała
się w musztardę i wierciła w nosie, gdy robiło mu się czerwono przed oczyma,
gdy w ustach czuł zapach gnoju,
9. Wtedy spoglądał wokół siebie i co widział: widział żonę, starego ojca i psa.
10. I tłukł żonę lub starego ojca, lub psa.
11. Albo wszystkich troje naraz.
12. Czasem robił to ręką, czasem nogą, czasem kijem, zależnie od wielkości
gniewu i niesprawiedliwości mu uczynionej.
13. Bił tak długo, aż ręce opadły mu ze zmęczenia i nawet gniew nie był w
stanie unieść ich do góry. Po czym szedł spać, dziękując Stwórcy, iż w swej
dobroci stworzył kobietę, starego ojca i psa.
14. Kobieta dziękowała Stwórcy za stworzenie zmęczenia i za ograniczenie liczby
jej zębów do trzydziestu dwóch. Mówiąc krótko, nie można było jej wybić
trzydziestu trzech.
15. Stary ojciec dziękował Stwórcy za stworzenie śmierci będącej nadzieją i
pociechą starców.
16. A pies przeklinał Stwórcę za to, iż jego psie serce wypełnił wierną
miłością, i marzył o tym, jak dostaje wścieklizny i jak zaraża nią swego pana,
oczywiście tak zupełnie niechcący.
17. Tak więc wszystko szło ku dobremu, bo złość nie jest zdrowa, a zmęczenie
jest zdrowe.
18. Dopóki człowiek używa sobie na kobietach, starych ojcach i psach, dopóty
wszystko jest w porządku, po to oni są.
1. I stało
się, że potomkowie Noego ciągle spółkując nadmiernie się rozmnożyli i mrowiem
zaludnili ziemię. Tak jakby potopu wcale nie było.
2. Nikt też nie obawiał się potopu, bowiem Wiekuisty zawarł z nimi przymierze,
a oni zaufali słowu bożemu.
3. Także nauczyli się pływać - to nigdy nie zaszkodzi.
4. I znaleźli sobie ziemię w kraju Szinear, i była to dobra ziemia, i
zamieszkali na niej.
5. I mówili jeden do drugiego: "Uformujmy cegły i wypalmy je w
ogniu". I zrobili cegły, a za zaprawę posłużyła im smoła.
6. I znów sobie pomyśleli: "Wznieśmy wieżę, której wierzchołek będzie
sięgał nieba. W ten sposób znajdziemy się bliżej
Stwórcy. Nasz salon będzie na wprost jego salonu. Co niedzielę, kiedy wyjdziemy
na balkon i kiedy On wyjdzie na balkon, będziemy mogli pogadać jak dobrzy
sąsiedzi. Z pewnością będzie to miłe Bogu i ucieszy jego serce.
7. Ale wymagać będzie długiej pracy i wielkiego zmęczenia. Jesteśmy jednak
gotowi na nie po to, by Stwórca był zadowolony, po to, by zapach naszego potu
sprawiał mu przyjemność i wesoły dźwięk pękających czaszek pod spadającymi z
rusztowań cegłami miło pieścił mu ucho".
8. I tak zrobili. Ale zarozumiałym jest każde stworzenie, które uważa, iż wie,
co sprawi przyjemność Stwórcy.
9. Stwórca usłyszał hałas kielni, pił i młotków wznoszący się sponad równiny
Szinear aż ku niemu, i pomyślał: "Zstąpmy zobaczyć, cóż oni tam
robią".
10. I Wiekuisty zstąpił, popatrzył i ujrzał wieżę, którą budowali ludzie.
11. Po całej równinie ludzie biegali jak mrówki i cegła wznosiła się na cegle,
i piętro rosło za piętrem, i wieża gubiła się już w chmurach, i jej czubek tak
zbliżył się do kopuły niebieskiej, że robotnicy, gdy się prostowali, obijali
głowy o gwiazdy.
12. Całe przedsięwzięcie możliwe było dzięki wielkiej dyscyplinie i zgodności.
Kielnie wnosiły się razem jak jedna kielnia.Wszyscy śpiewali jednym głosem
jedną pieśń. Gdy zwróceni na wschód, jak każe obrządek, popluwali razem w
dłonie, to ziemia lekko podskakiwała i zaczynała szybciej wirować.
13. Wiekuisty dostrzegł to wszystko. I zobaczył, że wieża była prawie
ukończona. I pomyślał: "Nic z tych rzeczy".
14. I zdecydował: "Zmieszajmy im języki, aby jeden nie rozumiał
drugiego".
15. I podniósł prawicę i rzekł: "Niech tak się stanie!" I tak się
stało.
16. Nagle murarz zaczął mówić po włosku, posadzkarz po portugalsku, pomocnik po
arabsku, majster po owerniacku, inżynier wysławiał się algebraicznie, architekt
wyrażał się wytwornie, zleceniodawca mówił po amerykańsku, bankier po
hebrajsku, dziwka po francusku, zajęcza warga mówił przez nos, a architekt
wnętrz kręcił tyłkiem.
17. I kiedy rzemieślnik mówił do robotnika: "Robotniku, daj mi pion",
to robotnik wylewał mu wiadro wrzącej smoły na głowę.
18. Kiedy malarz z wysokości swej drabiny wołał do terminatora: "Hej!
praktykancie! trzymaj porządnie pędzel!",wtedy praktykant wyjmował spod
niego drabinę.
19. Gdy robotnik tłumaczył przedsiębiorcy: "Szefie! Czy nie mógłbyś nieco
podnieść mojej pensji, gdyż całe życie staje się coraz droższe, a moje
potomstwo coraz liczniejsze, tak że co noc burczenie w brzuchach mych
wygłodniałych pociech przeszkadza mi w spaniu!" wówczas przedsiębiorca
wymierzał mu pięćdziesiąt batów w miejsce, w którym się je najbardziej odczuwa.
20. A wszystko dlatego, że nikt nikogo nie rozumiał.
21. I jedni zaczęli mierzyć w stopach i w calach, inni w łokciach królewskich i
w kutasach piwowarów; dla jeszcze innych miarą były ogonki wiśni i łokcie
pasztetówki, rozmodlone rzepki kolanowe i dłonie siostrzyczek; byli i tacy, co
mierzyli w bobkach kóz zakonnych, w cudeńkach z mórz południowych, w pluciu pod
wiatr i w gównianych batonikach C.G.S.
22. I miarka nie była równa miarce, i mur zaczął się pochylać, a fasada
krzywić.
23. I każdy każdemu zaczął wymyślać: od cudzoziemców, przybłędów, szwabów,
hiszpańskich ćwoków, makaroniarzy mongolskich zgniłków, paryskich
zarozumialców, od yankee go home, pieprzniętych żółtków, od bękartów Polaczka z
syfilityczną maciorą, od szczurów, kozłów. od brudnych Arabów i od
niedorozwojków.
24. I wzięli się za łby, i człowiek stał się człowiekowi wilkiem, i brat bratu
usiłował ukręcić jaja,
25. I kielnie wypruwały wnętrzności, i łopaty wydziobywały oczy, i sandały
ślizgały się po walających się wnętrznościach.
26. Jedni krzyczeli: "Porca Madonna , a inni: "Damned "
27. I porzucili narzędzia, i rozpierzchli się po całej ziemi.
28. Ponieważ tak chciał Wiekuisty.
29. I cegła nie wznosiła się już na cegle, i piętro nie rosło za piętrem, i
ptaki uwiły gniazda w zwieńczeniach kolumn,
30. I korzenie rozsadziły kamień, i drzewa wyrosły na murach,
31. I wiatr nawiewał piasek, i deszcz padał z chmur,
32. I oto wieża przestała istnieć - pochłonął ją czas.
33. Dlatego owo miejsce nazwano Babel, co znaczy "gadaj do dupy, głowa
mnie boli".
l. Tu
właśnie osiedli potomkowie Sema, syna Noego.
2. Sem, liczący sobie sto lat, spłodził Arpachszada, którego pan cenił za to,
iż potrafił zjeść bez popijania dwanaście jajek na twardo, podczas gdy zegar
bił południe.
3. Arpachszad począł Szelacha, który wynalazł metodę podcierania się dwoma
palcami, a następnie wycierania palców o mur.
4. Szelach był ojcem Ebera, który zlizywał konfitury z kanapek, zostawiając
chleb.
5. Eber był ojcem Pelega potrafiącego wyprostować korkociąg jednym
pociągnięciem.
6. Peleg spłodził Reu wyróżniającego się jednym jądrem i ciągle zapominającego,
gdzie je włożył.
7. Reu począł Seruga, który pierwszy wpadł na pomysł zastąpienia w pierzynie
cegieł puchem.
8. Serug począł Nachora, który sprzedawał wdzięki swej matki, by kupować
cukierki.
9. Nachor począł Teracha, który pierwszy wsadził kółko w nos prosiaka, by
łatwiej odróżnić stronę, która gryzie.
10. Dziećmi Teracha byli Abram, Nachor i Haran, który jako pierwszy okrążył
świat, skacząc na jednej nodze w nadziei, że stanie się sławny. Ale nikt na
niego nie zwrócił uwagi i sławny został jego brat Abram. Wtedy to Haran umarł
ze zgryzoty, i dobrze mu tak.
11. Abram i Nachor wzięli żony w wieku, gdy to coś zaczęło ich swędzieć. Żona
Abrama nazywała się Sara, a żoną Nachora była Milka, ale w domu Nachor wołał na
nią Milcia.
12. Żona Abrama była bezpłodna i nie miała dzieci, stąd właśnie nazywano ją
Saraj, co znaczy: "Tryskając nasieniem w zagłębienie starej wierzby,
osiągasz ten sam efekt, a nie będziesz miał dodatkowej gęby do żywienia".
l. Stwórca
rzekł do Abrama: "Jeśliś taki odważny, wyjdź z ziemi twojej rodzinnej i z
domu twego ojca.
2. I pójdź do kraju, który ci ukażę.
3. Uczynię cię ojcem wielkiego narodu. Będę ci błogosławił i błogosławił tym,
co cię błogosławią, przeklnę tych, co cię przeklinają, będę błogosławił tym, co
przeklinają tych, którzy błogosławią tych, którzy przeklinają tych, którzy
ciebie błogosławią, i tak aż do chwili gdy język stanie kołkiem".
4. Na to Abram: "To aż za wiele łaski, panie. Nie wiem, czy
powinienem.."
5. Stwórca: "Rzekłem. Idź."
6. Abram: "No dobrze, dobrze. Zgoda. Pójdę jutro rano." I obrócił się
do ściany i znów zaczął chrapać.
7. A jego żona Saraj - ta mająca wyschnięty brzuch, ta, której macica pełna
jest chwastów i kamieni, której srom wzdryga się i mówi "pfu!.. " na
widok męskiego członka i wypluwa z siebie nasienie - odetchnęła nareszcie z
ulgą
8. Ponieważ Abram tego wieczoru jadł czosnek.
9. Abram opuścił dotychczasowe miejsce, tak jak mu przykazał Wiekuisty,
zabierając ze sobą żonę Saraj i bratanka Lota.
10. Szli długo, pustynie następowały po pustyniach i lata po latach...
11. Na szczęście Saraj zabrała jajka na twardo.
12. I przyszli do kraju leżącego w ziemi Kanaan. Był to bardzo odpowiedni kraj
i pełen Kananejczyków.
13. Kananejczycy byli tłuści, policzki mieli jak krzaki róż,a kalesony z
jedwabiu, i pierdzieli w nie.
14. Żony mieli białe i delikatne o piersiach wypełniających męską dłoń i
przyrodzeniach jak małe maślane bułeczki.
15. Wszystkie były zawsze młode, bo nie czekano, aż się zestarzeją, z rzuceniem
ich psom na pożarcie.
16. Stwórca ukazał się Abramowi i rzekł: "Twemu potomstwu oddaję właśnie
tę ziemię".
17. Abram odpowiedział: " O, dziękuję ci, panie!" i dorzucił:
"No ale przecież są już tu Kananejczycy!"
18. Stwórca: "Nie jestem Bogiem Kananejczyków. Jestem twoim Bogiem. Twoi
potomkowie zrobią z Kananejczyków rąbankę i odbiorą im ten kraj. Na razie
zamieszkaj tu porozglądaj się nieco - to się może przydać w przyszłości.
19. Abram: "O, Panie! przecież Kananejczycy są również dziećmi Noego,
ponieważ wszyscy inni wyginęli w czasie potopu".
20. Stwórca: "No oczywiście, że są!"
21. Abram: "O, Panie! Zawarłeś przymierze z całym potomstwem Noego,
przyrzekłeś nie sprowadzać na nich więcej zagłady... Czyżby twój łuk nie lśnił
również nad krajem Kanaan?"
22. Stwórca odparł: " Prawda, w mej nieograniczonej dobroci przyrzekłem
nie spuszczać na nich więcej potopu. Świadczy to o mojej słabości, ale cóż
chcesz, za późno, bym się zmienił."
23. Natomiast nie obiecywałem nic, co by dotyczyło drobnych przykrości, takich
jak wojna, głód, zaraza, pożar czy zastrzał".
24. I dodał: "Co do Kananejczyków, przewidziałem, iż pewien ród zbójów i
morderców ogołoci ich ze wszystkiego i pozabija. Ród, który do tego wybrałem
jest twoim rodem."
25. "O, dziękuję, Panie", rzekł Abram i dorzucił "A dlaczego Ja
?".
26. Stwórca: "A dlaczego nie ty?"
27. I dodał "Zdecydowałem w mej nieskończonej mądrości, mieć pupilka ku
rozrywce mej nieskończonej nudy. Tyś pierwszy się napatoczył. Ty czy kto
inny... Tak więc jesteś moim pupilkiem. Jesteś zadowolony?"
28. Abram: "A czy mam jakiś wybór?".
29. Stwórca: "Nie".
30. Wtedy Abram postawił ołtarz Panu - zawsze się tak robi w podobnych
wypadkach, gdy się jest grzecznym i dobrze wychowanym - i złożył ofiarę. i
zwracał pilną uwagę, by zarzynać tylko czyste zwierzęta, gdyż Pan stworzył
zwierzęta czyste i nieczyste, widocznie miał swoje powody.
31. I to właśnie zwie się wybraniem Abrama, który zmieni imię na Abraham, ale
do tego jeszcze nie doszliśmy.
1. I stało
się, głód zapanował w kraju, w którym żył Abram. Postanowił więc udać się do
Egiptu i przemieszkać tam jakiś czas, bo wokół niego ludzie umierali masowo, co
psuło mu przyjemność zasiadania do stołu.
2. W chwili wkraczania do Egiptu Abram rzekł do Saraj, swej żony: "Jesteś
piękną kobietą,
3. Kiedy Egipcjanie ujrzą cię, pomyślą: to hańba w obliczu niebios, by tak
wspaniałą i do miłości stworzoną istotę dosiadał stary świntuch, jak ten tutaj.
I zabiją mnie. I zaspokoją swą chuć na tobie".
4. I dodał: "Mów im, proszę, że jesteś moją siostrą, córką naszego ojca, i
że ja jestem twoim małym braciszkiem.Z miłości do ciebie pozwolą mi żyć. A
nawet będą dobrze traktować, zajęci zaspokajaniem swych chuci na tobie".
5. Abram ściął brodę, przebrał się za chłopczyka, wsadził palec do ust i zaczął
biegać za kółkiem, jak robią małe dzieci.
6. Kosztowało go to wiele wysiłku, wchodził bowiem w dziewięćdziesiąty rok
życia i nie miał już nóg takich jak dawniej.
7. Saraj opiekowała się nim jak dobra siostra, osuszała mu łzy, gdy potłukł
kolana i wymierzała klapsy, gdy siusiał w majtki.
8. Egipcjanie uwierzyli, iż była to siostra ze swym małym braciszkiem,
widzieli, że jest bardzo piękna i proponowali przechadzki na siano.
9. Co w języku Egipcjan jest elegancką formułką na zaproszenie damy do
podziwiania wymalowanych na suficie hieroglifów-dama wyciąga się na sianie, by
wygodniej patrzeć w górę.
10. Saraj podziwiając hieroglify poczuła, iż pan domu korzystając z jej
zapatrzenia wsadził w nią to, co wsadził.
11. Chciała uwolnić się od haniebnego uścisku.
12. Ale Abram, który biegał wokół nich za swym kółkiem, dał jej głową znak,
który miał oznaczać: "Nie buntuj się, Saraj, w przeciwnym razie może
zrobić mi krzywdę."
13. Wtedy Saraj podporządkowała się woli małżonka, a Egipcjanin mógł
rozkoszować się nią aż do granic rozkoszy".
14. Trzy razy z rzędu.
15. I tak był zadowolony, że dał jej złotą monetę, a jej małemu braciszkowi
karmelka.
16. I opowiedział innym Egipcjanom, ile miał przyjemności z cudzoziemką, a oni
zapragnęli również rozkoszować się nią.
I7. I za każdym razem dawali jej sztukę złota, a małemu braciszkowi karmelka
18. Albo lizaka.
19. Sława pięknej cudzoziemki dotarła do uszu faraona, króla Egiptu.
20. Nakazał, by przyprowadzono ją do pałacu.
2I. Gdy tylko jego oko spoczęło na pięknisi, fiknął na tronie trzy koziołki,
trzydzieści trzy razy obiegł salę tronową, przeszedł po suficie, odtańczył
święty taniec, od którego wody Nilu występują z brzegu, gdy nadchodzi moment, w
którym mają wystąpić, wsadził rękę pod spódnicę Saraj i powiedział: "Jesteś
piękna!"
22. Drugą ręką poklepał Abrama po policzku pytając: "To twój mały
braciszek? Jaki milutki!" Wszystko to dla podtrzymania konwersacji.
23. I zaczął rozkoszować się Saraj wszystkimi arabeskami rozkoszy, i poczuł się
ukontentowany, i obsypał ją wspaniałymi prezentami.
24. Sprawił też wiele przyjemności Abramowi. Dał mu owce, woły, osły, służbę,
niewolników i niewolnice, oślice i wielbłądy.
25. Pan dotknął faraona i jego otoczenie licznymi plagami z powodu Saraj, żony
Abrama.
26. Plagi te spadły głównie na wstydliwe części ciała... i wszystko ich
swędziało i wszyscy się drapali.
27. Pomyśleli: "To, co nas tak piecze, z pewnością zawdzięczamy
cudzoziemce".
28. Faraon dostrzegł, że mały Abram, również się drapie, zawołał go i rzekł:
"Teraz wiem, że ona nie jest twą siostrą, ale żoną, bo obdarzyła cię
identyczną przypadłością co nas.
29. Dlaczegoś mówił "To moja siostra?" Nie mam już na nią ochoty.
Zabierz swą żonę i odejdź!"
30. I nakazał swym ludziom odprawić Abrama i jego żonę, wraz ze wszystkim, co
do nich należało, i tym wszystkim, czego dotknęły ich palce, ponieważ było to
zarażone dotkliwą zarazą.
31. I Abram wrócił, by drapać się, do Kanaan, a Egipcjanie zostali i drapali
się u siebie.